Strona główna » Aktualności » Magister prawa i co dalej? ( 2011-09-02)

Magister prawa i co dalej?

   W artykule, który ukazał się w Rzeczpospolitej członkowie podkomisji sprawiedliwości i praw człowieka potwierdzają ,iż dostęp magistrów prawa do sądu jako profesjonalnych pełnomocników został zamknięty. Jednak otrzymaliśmy zapewnienie, iż projekt powróci w nowym rozdaniu Parlamentu (Przewodniczący podkomisji, poseł Wilk ma praktycznie zapewnione wejście do sejmu w nadchodzącej kadencji). Natomiast adwokat R. Dębowski w swoim komentarzu  powiedział „Projekt zawierał skrajnie złe rozwiązania z punktu widzenia ochrony interesu obywateli, bezpieczeństwa obrotu prawnego, wymiaru sprawiedliwości. Dobrze więc, że nie stanie się prawem”. Ta niemerytoryczna, oparta na ogólnikowości wypowiedz przedstawiciela adwokatury ,po raz kolejny pokazuje, iż utrzymywanie niezgodnego z Konstytucją monopolu korporacji prawniczych potrzebuje szybkich reform.
   Przypomnimy, iż proponowany art. 47 ustawy dopuszczał magistra prawa tylko do reprezentacji przed sądem rejonowym, tylko w sprawach cywilnych, Stowarzyszanie postulowało, iż powinna to być możliwość oparta na jasno sformułowanym przepisie reprezentacji przed sądem rejonowym wg właściwości rzeczowej. Także rozszerzenie tego prawa poprzez reprezentacje przed sądami administracyjnymi (przed organami administracyjnymi, jak było w projekcie poselskim, pełnomocnikiem może być każdy) oraz likwidację przymusu adwokacko radcowskiego w prawie wykroczeniowym, a także reprezentacja przed organami ścigania.
   Zgadzamy się z Sądem Najwyższym, iż obecnie jakość pełnomocników profesjonalnych uległa dalszemu pogorszeniu i istnieje potrzeba wykreowania tzw pełnomocnika sądowego, który specjalizowałby się w procedurze sądowej. Np. adwokat sadowy. Ów specjalista od procedury sądowej to właśnie odpowiednik angielskiego Barristera czy francuskiego Adwokata. Takie natomiast rozumienie ma niewiele wspólnego z polskim definiowaniem zawodów, czy to adwokata czy o podobnych uprawnieniach radcy prawnego. Patologia wykształcona przez kolejne ograniczenia wykonywania zawodu od czasu uchwalenia nowej konstytucji, dla magistrów prawa, oznaczała wyrok - nie wolność. Magistrowie prawa prowadzący własne kancelarie, a nie należący do korporacji prawniczej (na świecie standardem przynależność jest dobrowolna ) zostawali zmuszeni do zamykania działalności prawniczej, a nawet w skrajnym przypadku skazywani przez sąd. Ta patologiczna sytuacja została zahamowana przez orzeczenia TK. Porządkująca obecną sytuacje prawną wielu magistrów prawa, którzy nie mogli kiedyś dostać się na praktycznie zamknięte aplikacje ale nigdy nie zrezygnowali ze swojego wyuczonego zawodu pracując np. w działach prawnych firm czy urzedów adw. Dębowski nazywa zagrożeniem dla obywateli, obrou porawnego a nawet całego wymiaru sprawiedliwości. Obecnie każdy pracownik np. portier może reprezentować firmę w sądzie, jeśli w tej firmie pracuje ale już nie może jeśli wykonuje swoją pracę na umowę zlecenie, no chyba że firma wyraźnie wskaże w umowie, iż oprócz pracy na portierni jego obowiązkiem jest także chodzenie do sądu i określi o jakie sprawy chodzi. Oznacza to, iż obecnie każdy pracownik firmy może ją reprezentować w sądzie, ale firma nie może wynająć prawnika z dyplomem magistra prawa choćby z wieloletnim doświadczeniem, może natomiast zatrudnić absolwenta aplikacji lub inną wpisaną na listę korporacyjną osobę choćby doświadczenia żadnego nie miała. Umożliwienie doświadczonym prawnikom reprezentowanie przed sądem obywatela, który tego chce i danie mu możliwości wyboru to w ocenie przedstawiciela adwokatury zamach na interes obywateli, a nawet cały wymiar sprawiedliwości. Co do jednego trzeba się zgodzić - obrót prawny się zmieni, ceny się urynkowią a zarobią specjaliści, fachowcy w swojej dziedzinie. Formalny papierek pokonany będzie przez zwolenników wiedzy praktycznej i doświadczenia.

Sady ciagle bez specjalistów prawa
 

Autor: Tomasz Bujak