Strona główna » Aktualności » Teatr sprawiedliwości: aktorzy i kulisy - Marek Ostrowski ( 2015-03-16)

Teatr sprawiedliwości: aktorzy i kulisy - Marek Ostrowski

 „(…) Witold Wołodkiewicz, specjalista prawa rzymskiego, objaśniając filozoficzne znaczenie aequitas, słusznej sprawiedliwości, pisał: „Potrafi ona kojarzyć niezbędny formalizm prawa z zastosowaniem dobra.”
Stosowanie dobra – często poprzez interpretację przepisu – wymaga doświadczenia. Trudno zgodzić się z systemem, kiedy sędzia – jak w Polsce – zaczyna wyrokować, mając 29 lat. Za mało wie i za mało widział poza uniwersytetem i szkołą sędziowską (życie dzięki stypendium i pod kloszem). Kto sam nie doznał nigdy rażącej niesprawiedliwości, kogo nie przeczołgał kafkowski formalizm („przykro mi, taka jest procedura”) – nie będzie dobrym sędzią. Salomonowej mądrości bożej nie nauczy się w szkole. Poza tym jej absolwent nie ma odpowiedniej pozycji społecznej ani – co tu kryć – majątkowej, dającej niezależność.
A ma to być ktoś wyjątkowy: sprawiedliwy, nieprzekupny, nieposzlakowany. To ostoja obywatelskich nadziei, że w razie nieszczęścia jest się do kogo zwrócić. Są tacy sędziowie, sędziowie z powołania. Ale są i inni. Oto przykład. Adwokat ma przekonujący dowód, że kobieta, nigdy nie karana, trafiła do aresztu bezzasadnie. Łapie sędziego na korytarzu, ale jest piątek i słyszy w odpowiedzi: - „Proszę przyjść w przyszłym tygodniu.” Takich oskarża się o bezduszność, rozleniwienie i beztroski bałagan.

Autor: red