Strona główna » Aktualności » Członkowie SDP piszą: Prawa niezresocjalizowanej jednostki w kontrze ochrony ogólnej ( 2013-09-24)

Członkowie SDP piszą: Prawa niezresocjalizowanej jednostki w kontrze ochrony ogólnej

          W związku z pojawiającą się w ostatnim okresie niepewnością / niejednokrotnie sporym Społecznym przerażeniem / dość nagłym przypomnieniem o powrocie do społeczności, licznej grupy szczególnie niepoprawnych przestępców / zawrzała na szerokim polu dyskusja, co można i co należałoby przedsięwziąć w celu zapewnienia ogółu społeczności gwarancji ochronnej, tytułem zabezpieczenia na wypadek ewentualnego powrotu przez te osoby na drogę przestępczą. Co na podstawie ich wypowiedzi czy zapowiedzi, wydaję się być to społecznie niepokojącym?    
                                                                                                                                          
          Nie wdając się w szczegółową charakterystykę osobowości tych osób, choć gołym okiem dostrzegalnych emocjonalno popędliwych u nich odchyleń, chociażby na podstawie dotychczasowego ich zachowania, jak i wielokrotnych ich zapowiedzi, idzie stwierdzić, że są to jednostki o dużym stopniu ryzyka, o dużym stopniu niepewności i nieprzewidzialności w podporządkowaniu się standaryzacji obowiązujących w społeczności zasad, przestrzegania wartości praw i porządku. Toteż, nie wydaję się do przyjęcia podjęcie tak dużego ryzyka i nieobjęcia tych osób szczególnym dozorem, szczególną kontrolą nawet z zastosowaniem swoistego rodzaju dozwolonej prawem izolacji.
 
            W takich sytuacjach, nie powinno się eksperymentować, kiedy, kogo i gdzie ten osobnik kolejny raz zaatakuje. Z drugiej strony, nie oznacza to, iż w stosowaniu tego rodzaju rozwiązań można dowolnie postępować, lekceważąc prawa człowieka. Bądź, co bądź,
chodzi tu o jednostki ludzkie, które odbyły, czy niebawem odbędą orzeczone kary. Niemniej jednak ich zachowanie jak i sposób wypowiedzi czy bierność w procesie resocjalizacji dają podstawy, dalece idące przypuszczenia, że nie są oni gotowi do normalnego i samodzielnego życia w społeczeństwie, któremu nie może i nie powinno z zasady grozić z ich strony żadne niebezpieczeństwo. Gdzie nie należy zapomnieć, iż są to osoby obarczone tak długim stażem szczególnego i specyficznego środowiska. W związku, z czym, społeczeństwo ma prawo żądać i oczekiwać od decydentów, nie tylko samego działania, a przede wszystkim skutecznego działania, co wynika wprost chociażby z ustawy zasadniczej. Chociażby z jednej z naczelnych zasad praworządności, że „ obywatelowi wolno wszystko to, co prawo mu nie zabrania z kolei organom i administracji wszystko to, co prawo im nakazuje”. Z czego jasno wynika, iż każdy z obywateli posiada szerokie spektrum praw i uprawnień, mieszczących się w zakreślonych prawem granicach. Natomiast w przypadku ich przekroczenia lub dużego prawdopodobieństwa wystąpienia takiej sytuacji, stojące na straży bezpieczeństwa organy nie mogą pozostawać w bierności..Ich obowiązkiem winno być nie tylko ściganie, ale przede wszystkim zapobieganie. I to niekiedy z urzędu, gdy chodzi o szczególne ryzyko dotyczące niereformowalnych jednostek ludzkich, których działanie może spowodować nieodwracalne społecznie skutki.     
                                                                              
          Pomimo pojawienia się wielu przeciwnych głosów, przywołujących szereg regulacji w zakresie ochrony praw przyrodzonych, nie powinno się ryzykować w tak wyjątkowych przypadkach, I to szczególnie w stosunku do osób o zerowym poczuciu wartości o negatywnej prognozie resocjalizacji tym bardziej zapowiadających wyrażnie o powrocie na drogę przestępczą po opuszczeniu zakładów karnych. Z drugiej strony nie należy iść drogą bezwzględnej pogardy, totalnego odrzucenia czy całkowitej izolacji i to nawet w sytuacji dalece uzasadnionych przypuszczeń, założeń czy obaw. Jednakże z uwagi na zachowanie tych osób przed osadzeniem jak i brak rokowań w odwróceniu ich szkodliwego społecznie postępowania, państwo winno przedsięwziąć środki zapobiegawcze, których zastosowanie wydaje się w tej sytuacji koniecznym.  A przy podejmowaniu decyzji należy wziąć pod uwagę czynnik społeczny jego opinię na ten temat. To prawo jest dla ludzi a nie odwrotnie..       
          
                Z samej istoty omawianego zagadnienia wynika, iż przy podejmowaniu próby prawnego uregulowania stanu niepewności, uzasadnionej obawy przed mogącymi wystąpić, tak dotkliwymi społecznie w skutkach zdarzeniami, nie sposób przyjąć, że jest to możliwe wyłącznie na gruncie prawa karnego. Co niewątpliwe może być znacznie łatwiejsze, gdy chodzi o czas przyszły poprzez odpowiednią zmianę jego przepisów celem zabezpieczenia przed wystąpieniem w przyszłości tego typu sytuacji, z czym zgadzają się powszechnie, nie tylko sami prawnicy. Natomiast, nie jest to tak oczywiste w stosunku do osadzonych, którzy po odbyciu pełnej kary 25 lat pozbawienia wolności, w niedługim czasie opuszczą mury więzień, w większości niezresocjalizowani, jako wolni ludzie. 
          Powyższy stan w pełni obrazuje, niejako edukuje jak ważną w znaczeniu, nie tyko na dziś, ale i na jutro jest każda zmiana porządku prawnego. Każda kodyfikacja jej procedowanie spojrzenie interdyscyplinarne w perspektywie, a nie wybiórcze. Z czym mamy niewątpliwi do czynienia obecnie, a co zapewne mogło, a nawet powinno być do przewidzenia tym samym uniknięcia poważnej społecznie niepewności.
 
          Pewnego rodzaju usprawiedliwieniem, może być panujące wówczas powszechne przekonanie kodyfikatorów o wizerunku przestępcy oraz skuteczności resocjalizacji. To, że sam proces transformacji ustrojowej związana z nim zmiana warunków niejako wpłynie czy wymusi, na osadzonych zwrotność kierunków postrzegania własnych potrzeb czy dążeń w aspekcie społecznym. Zahamowanie ich popędów, urojeń wyraźnych odchyleń. Z czego jak dzisiaj widać było to złudne marzenie.   
 
          W poszukiwaniu skutecznego środka społecznego zabezpieczenia w stosunku do osób, które niebawem opuszczą mury więzień po odbyciu wyroków 25 lat pozbawienie wolności, nie można pominąć poszukiwań w ustaleniu, co zawiodło, być może, czego nie zrobiono, dlaczego nie udało się tych osób w tak długim okresie izolacji sprowadzić na prawidłową drogę postępowania. W ostateczności doprowadzić do stanu gdzie nie będzie z ich strony tak jawnej deklaracji czy zapowiedzi o ponownym popełnieniu przestępstwa, co wielu z nich z przykrością oficjalnie zapowiada.          
                              
          Być może, tak się nie stanie, być może ich grożby to pustosłowie, jednakże nie można przejeść koło tego obojętnie, nie można tych słów tych deklaracji zbagatelizować.
 
          Z uwagi na ich liczebność, nie wydaje się, aby w tej kwestii rządził przypadek. Jeżeli nie, to, co zawiodło lub czego nie uczyniono, a uczynione być powinno. Z pozoru wydaję się, być to nieistotnym jednakże przy założeniu, że to system zawiódł, a nieosadzeni, to istnieje hipotetyczna możliwość, że osoby te mogłyby wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym o brak lub złe stosowanie wobec nich metody resocjalizacji gdzie w tym wypadku osoby te mogłyby przypisywać sobie status ofiary czy poszkodowanego?   Zapewne, nie ma tu prostej odpowiedzi, co wymagałoby przeprowadzenia szeroko zakrojonych empirycznych interdyscyplinarnych badań, która zdaniem autora winno się przeprowadzić.
 
          Wraz ze wzrostem społecznego zainteresowania, spektakularnego medialnie podgrzewania sytuacji, potęgowania strachu, trwają obarczone dużą presją społeczną wzmożone poszukiwania w znalezieniu rozwiązania, jak widać, nie do końca podjętych przed laty trafnych decyzji upatrując w przewadze prawo karne, jako, to żródło nauki, powszechnej ochrony, które jest zobowiązane i odpowiedzialne ten dylemat szybko rozwiązać, Na co patrząc wszechstronnie, z zachowaniem gwarancji praw podmiotowych poszukiwanej regulacji, właściwego środka, mówiąc odpowiedzialnie, nie wydaje się to tak łatwym..Przecież, nie wolno zapominać, nie wolno ignorować oczywistego faktu odbycia przez te osoby z pokorą czy jej braku 25 letniej kary – (pokuty). Także, nie wolno pominąć, iż w świetle obowiązujących w tym zakresie przepisów z chwilą zwolnienia z więzień ci ludzie według prawa są osobnikami wolnymi.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 
          Co za tym idzie, iż wszelkie podejmowane przez państwo próby zastosowania w stosunku do tych osób jakiejkolwiek represji, muszą, co do istoty budzić obawy w zakresie ich legalność, I to nie tylko samych polaków, ale również międzynarodowej opinii, nie wspominając o specjalizujących się tematyką praw człowieka czy istotą wolności, międzynarodowych organizacji i instytucji.   
          
          W ramach prowadzonych od wielu lat na świecie jak i w Polsce badań jak dotąd nie udało się wypracować uniwersalnego modelu pozwalającego z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że stanowi on skuteczny sposób w rozwiązywaniu tego typu kwestii, a to chociażby ze względu na występujące w wielu płaszczyznach znaczne różnice.  
 
          Pomimo tak szerokiego globalnego nacisku w przedmiocie, ochrony praw człowieka, ochrony wolności oraz przynależnych człowiekowi swobód w wyjątkowych sytuacjach nie powinno się pozostawać w bierności eksperymentując najwyższym dobrem, czyli, życiem. 
 
          Jak świat światem zjawisko osadzenia, izolacji czy ograniczenia, nie jest ludzkości zjawiskiem nieznanym. Toteż tam gdzie zachodzi uzasadniona konieczność zapewnienia ochrony / nie czekając jak się coś negatywnego wydarzy / musi i powinna nastąpić stanowcza ingerencja właściwych podmiotów chociażby w ramach tzw. prewencji szczególnej. Przy czym należy odróżnić orzeczone przez sąd zabezpieczenie od kontroli i obserwacji pozasądowej. Gdzie przy braku jawnych przesłanek odchyleń czy popędów, zachwiania o podłożu psychopatycznym ten drugi sposób wydaję się mniej dolegliwy, bardziej uzasadniony tak dla samego obserwowanego jak i ogółu Bądź, co bądż, w skali całego kraju, nie jest to dość liczna grupa, choć niewątpliwe niebezpieczna. Z kolei obrane środki ochronne, nie powinny przybierać postaci tzw. sztuki dla sztuki - statystycznie poprawne, co do skutku fatalne. W tym wypadku nie powinno chodzić o samo zastosowanie ochrony w postaci kontroli czy obserwacji a o jej pewność, ciągłość jak i przede wszystkim jej skuteczność.         
 
          Problematyka polityki penalizacji od wielu lat budzi szereg kontrowersji w kręgach różnych profesji czy zawodów także polityków oraz przeciętnych obywateli. Ożywienie tym tematem zazwyczaj wzrasta, przybierając niejednokrotnie wymiar priorytetu społecznych zainteresowań w okresie przytaczanych, spektakularnych, dalece niecnych zdarzeń, a także przeszłych faktów, dotyczących szczególnie wrażliwych społecznie wydarzeń z gatunku wysokiego potępienia społecznego. W zasadzie tu dostrzegalne są dwa nurty ścierających się poglądów: jeden o preferencji praw człowieka, promujący liberalną reakcję na przestępstwo, drugi zaś – idący w kierunku ekspozycji moralności ludzkiej, wynikających z tego faktu obowiązków, jako bardziej zdecydowaną i odczuwalną dla sprawcy dolegliwość. Do końca nie wiadomo, który z tych nurtów jest bardziej właściwy i bardziej skuteczny. Zdaniem autora ten trzeci powstały z połączenia dwóch powyższych nurtów. Choć wydaję się, iż w polskim społeczeństwie, jak i z wielu międzynarodowych dokumentów wynika, że dominuje ten drugi. Ponoć podyktowane jest to troską usprawnienia walki ze szczególnie poważnymi przestępstwami, potrzeby sięgania, karania bardziej skutecznego i proporcjonalnego, jako bodziec zniechęcający i odstraszający. Co nie wyklucza stosowania kar realizujących zadania w zakresie prewencji ogólnej czy szczególnej. W tym również,  w stosunku do osób najbardziej zdemoralizowanych, nierokujących poprawy z oczywistym poszanowaniem godności człowieka. Pokreślenia wymaga kwestia godności człowieka. Jako wyjątkowa jego wartość obdarzona autonomią woli i kreatywnością. Wymagająca poszanowania każdej ludzkiej jednostki i to bez względu na jej cechy. Jednakże wypływający z niej dyktat poszanowania zawiera również wysoki stopień odpowiedzialności za niegodne zachowania, niegodne postępowanie. Pytaniem jest, kto ma w przypadku niegodnego zachowania ową odpowiedzialność egzekwować, w jakich granicach i przy użyciu, jakich środków. Gdzie odpowiedź wydaje się być bardzo prosta, że ma to czynić społeczność reprezentowana poprzez wyłonione przez nią organy.
 
            Choć tego rodzaju legitymizm, nie jest tak oczywisty jak może się wydawać do realizacji w szczególności, gdy chodzi o określenie granic – zakresu, dopuszczalności stosowania przymusu.     
   
          W ferworze tak dużego pośpiechu w znalezieniu złotego środka lub sposobu zabezpieczenia przed mającymi w najbliższym czasie opuścić więzienie szczególnie niebezpiecznymi skazanymi, jako główny kierunek poszukiwań wskazuje się ich zaburzenia na tle psychiczno – emocjonalnym, dewiacyjnym pewnego rodzaju wynaturzenia.
 
           W związku, z czym warto by przypomnieć chociażby polskie ustawodawstwo karne XX wieku, zawarte w trzech kodeksach karnych, które przeszło dość znaczą ewolucję i to w kierunku ograniczenia w stosowaniu środków zabezpieczających, zmniejszając jego stosowanie wyłącznie w stosunku do sprawców popełniających czyny zabronione o znacznej szkodliwości społecznej, do czego może uprawniać hipoteza z przeprowadzonych badań postępowań sądowych z tego okresu.      
 
          Poczynając od kodeksu karnego z 1932 roku już w art. 79 k. k. postanowiono, że „ jeżeli sprawcę czynu zabronionego, pod grożbą kary uznano za nieodpowiedzialnego, a jego pozostawanie na wolności grozi niebezpieczeństwem porządkowi prawnemu, sąd zarządza jego umieszczenie w zamkniętym zakładzie dla psychicznie chorych albo w innym zakładzie” Gdzie ówczesna Komisja Kodyfikacyjna w uzasadnieniu tak sformułowanej regulacji podała, iż przestępca, u którego stwierdzono psychozę, w zbiegu ze skłonnościami do popełnienia czynów karygodnych, bezwarunkowo, nie może przebywać na wolności jako jednostka dla społeczeństwa niebezpieczna, a zarazem nie może znajdować się w miejscu wykonywania kary ze względu na to, że jest psychiczne chora i za swe czyny nieodpowiedzialna. Przy czym główny twórca tejże kodyfikacji J. Makarewicz twierdził, iż umieszczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym było jedynym właściwym środkiem stosowanym wobec sprawców niepoczytalnych, a zamknięcie w innym zakładzie leczniczym, to jest zakładzie nie dla psychicznie chorych, uważać trzeba było za zło konieczne, w wypadku, gdy nie można było danego osobnika umieścić we właściwym miejscu.                
 
         W stosunku do szczególnie niepoprawnych osobników, wyjątkowo groźnych społecznie przestępców, w oparciu o art. 84 k.k. z 1932 roku, sąd mógł zarządzić  umieszczenie w zakładzie karnym dla niepoprawnych po odbyciu kary, przestępcy u którego stwierdzono trzykrotny powrót do przestępstwa ( art. 60 § 1 k.k. ), tudzież przestępcy zawodowego lub z nawyknienia, jeżeli pozostawanie go na wolności grozi niebezpieczeństwem porządkowi prawnemu.
 
           Dalej w § 2 niniejszego przepisu przyjęto, że „zamknięcie w zakładzie trwa w miarę potrzeby w każdym razie niemniej niż 5 lat; a po upływie każdego pięcioletniego okresu sąd rozstrzyga, czy pozostawienie przestępcy w zakładzie na dalszy okres pięcioletni jest konieczne. Niemniej jednak kodeks karny z 1932 roku wymagał, aby sprawca był w sposób stały nieodpowiedzialny, co za tym idzie, nie tylko w chwili popełnienia przestępczego czynu. Sprawca musiał być grożny dla porządku prawnego w przyszłości, a hipotetyczne niebezpieczeństwo miało wyrażać się w prawdopodobieństwie popełnienia czynu zabronionego w wysokim stopniu społecznej szkodliwości, tj. godzącego w najwyższe dobra np.: ludzkie życie i zdrowie. Z kolei art. 17 k. k. stanowił, że nie podlega karze, kto w chwili czynu, z powodu niedorozwoju psychicznego, choroby psychicznej lub innego zakłócenia czynności psychicznej, nie mógł rozpoznać znaczenia czynu lub pokierować swem postępowaniem.   
 
              Pomimo dość żartobliwych na dzień dzisiejszy archaizmów słownych zawarte tam regulacje wydają się na przyzwoitym poziomie nie tylko legislacyjnym, ale również procedury judykacyjnej. Mimo wielu użytych tam dość szerokich i nieostrych sformułowań  czy, pojęć „ nieodpowiedzialny, psychoza, czym karygodny, zło konieczne, niepoprawny, przestępca zawodowy” nie wydaję aby istniały trudności z zabezpieczeniem społeczeństwa przed szczególnie niebezpiecznymi osobnikami gatunku ludzkiego. Co powinno dać do myślenia kolejnym kodyfikatorom, iż nie każda zmiana wydaję się być celowa, co do przyszłych skutków uzasadniona.                                  
                                                           
          Z pewnością może posłużyć tu, jako przykład Prawo Rzymskie gdzie biegnie czas zmienia się tryb i sposób życia, a większość konstrukcji wydaje się tak dalece trafnymi. Także w przedmiocie ochrony prawa karnego zmieniają się sposoby i narzędzia popełnianych przestępstw nowe ich kategorie, jednakże generalnie nie zmienia się ludzkie postępowanie jego motywacja, choć nie bez znaczenia jest przeobrażająca się rzeczywistość warunki bytu czy chęć łatwego życia, przyjmująca dość często podłoże kryminogenne.               
          W kolejnej kodyfikacji - kodeks karny z 1969 roku wniósł szereg zmian normujących tę kwestię w stosunku do poprzedniego kodeksu karnego z 1932 roku     
 
          W art. 25 § 1 postanowiono, „ jeżeli uznano, że sprawca dopuścił się czynu zabronionego w stanie niepoczytalności, a jego pozostawanie na wolności grozi poważnym niebezpieczeństwem dla porządku prawnego, sąd orzeka / a nie może orzec / umieszczenie sprawcy w szpitalu psychiatrycznym albo innym odpowiednim zakładzie”. Z praktyki sadowej wynikało, że zastosowanie tego środka zabezpieczającego mogło nastąpić tylko wówczas, gdy sąd był przekonany, że pozostawienie na wolności sprawcy czynu zabronionego, pod grożbą kary, uznanego za nieodpowiedzialnego w sposób wyrażny zagraża porządkowi prawnemu. Następowało to nie tylko w oparciu o opinię biegłych, ale również na podstawie innych okoliczności, a mianowicie; dotychczasowego życia sprawcy, jego zachowanie przed popełnieniem czynu, jego warunki życia na wolności w tym udziału czynnika społecznego w postaci otrzymywanych wszelkiego rodzaju pomocy publicznych. Co jak widać, powyższy przepis znacznie odbiegał od regulacji z kodeksu karnego z 1932 roku poprzez uzależnienie zastosowania środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia sprawcy czynu zabronionego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym warunkując ustaleniem, że pozostawanie sprawcy na wolności groziło niebezpieczeństwem dla porządku prawnego, a także, że niebezpieczeństwo to miało mieć charakter poważny. Z czego dostrzegalnym jest znaczne ograniczenie, znaczne zawężenie możliwości stosowania tego środka zabezpieczającego tylko do wypadków, gdy naruszenie porządku prawnego przez niepoczytalnego sprawcę przybrało postać wysokiego stopnia prawdopodobieństwa i poważności. Gdzie wymaga podkreślenia ograniczenie samego zakresu niepoczytalności jego momentu powstania przyjmując ją do chwili popełnienia czynu zabronionego.                     
 
          Na gruncie orzecznictwa Sądu Najwyższego ukształtował się dość zgodny w tym czasie pogląd, co do celowości stosowania środka zabezpieczającego ( art. 100 § 1 k.k.) przyjmując, iż jego zastosowanie zależne jest od charakteru jak i wielkości szkód, grożących porządkowi prawnemu w przypadku jego niezastosowania. Z kolei sam stopień niebezpieczeństwa oceniano po pierwsze – według społecznej szkodliwości popełnionego czynu, po drugie – stopnia popełnienia w przyszłości w sytuacji nie zastosowania wobec sprawcy środka zabezpieczającego – pozostającego na wolności. Im sprawca popełnił groźniejsze przestępstwo tym bardziej stawało się zasadnym i celowym zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego. Zapewne nie było to zadanie dość proste, gdyż cała konstrukcja opierała się na wysokim prawdopodobieństwie popełnienia czynu zabronionego w tym również, występującym stanie realnego niebezpieczeństwa w dacie podjęcia decyzji, o umieszczeniu sprawcy, jako niepoczytalnego w zakładzie zamkniętym. 
          Pokazuje to, iż konstrukcja art. 99 k.k., co do istoty różniła się od regulacji zawartych w kodeksie karnym z 1932 roku w art. 79. A to z uwagi na dość znaczne zawężenie możliwości stosowania środka zabezpieczenia do określenia stanu niebezpieczeństwa, jego zdefiniowanie, iż musi ono przybrać postać „poważnego”. Natomiast za kryterium oceny stopnia niebezpieczeństwa przyjęto charakter grożących czynów.  
 
         Przy kolejnej zmianie kodeksu karnego w 1997 roku, jej autorzy poszli w kierunku dalszego zawężenia stosowania środka zabezpieczającego w postaci internowania psychiatrycznego.  W pierwotnym zapisie art. 94 § 1 k k,, jeżeli sprawca, w stanie niepoczytalności określonej w art. 31 § 1 k.k., popełnił czyn zabroniony o znacznej szkodliwości społecznej i zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że popełni taki czyn ponownie, sąd orzeka umieszczenie sprawcy w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym.     
 
          W założeniach projektu kodyfikacji z 1997 roku poczynając od art. 93 k.k. można dostrzec konstrukcję zabezpieczenia o charakterze izolacyjno- leczniczym opierającą się na zasadzie proporcjonalności związanego ze stosowanym środkiem pozbawienia wolności do wagi popełnionego czynu uzupełnionym warunkiem koniecznym, w postaci poważnego prawdopodobieństwa popełnienia przez sprawcę przestępczego czynu związanego z jego chorobą psychiczną, upośledzeniem umysłowym lub uzależnieniem od alkoholu lub innego środka odurzającego wysłuchując przed orzeczeniem tego środka lekarzy psychiatrów. Sprowadzając zasadność zastosowania środka zabezpieczenia – umieszczenia sprawcy w zakładzie zamkniętym do wysoce poważnego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa, jak i jego stanu psychicznego.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                     
          W wskutek dokonanej z dniem 8 czerwca 2010 roku zmiany k k art. 93k.k. otrzymał brzmienie; „Sąd może orzec przewidziany w tym rozdziale środek zabezpieczający związany z umieszczeniem w zakładzie zamkniętym lub skierowaniem na leczenie ambulatoryjne tylko wtedy, gdy jest to niezbędne, aby zapobiec ponownemu popełnieniu przez sprawcę czynu zabronionego związanego z jego chorobą psychiczną, zaburzeniami preferencji seksualnych, upośledzeniem umysłowym lub uzależnieniem od alkoholu lub innego środka odurzającego przed orzeczeniem tego środka sąd wysłuchuje lekarzy psychiatrów oraz psychologa, a w sprawach osób z zaburzeniami preferencji seksualnych – także lekarza seksuologa”

          Powyższy przepis ma charakter ogólnej normy gwarancyjnej, orzekanych środków zabezpieczających, takich jak: internowanie niepoczytalnego w zakładzie psychiatrycznym ( art. 94 k.k.), umieszczenie w zamkniętym zakładzie leczenia odwykowego ( art. 96 k.k. ).
 
        Z kolei nowela prawa karnego z dnia 5 listopada 2009 r. rozszerzyła nieco tenże art. 93 k. k. dopuszczając możliwość skierowania sprawcy na leczenie ambulatoryjne, objęcie swoim zakresem również przestępstw związanych z zaburzeniem preferencji seksualnych.     
 
          W myśl cytowanego przepisu środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie zamkniętym można orzec, gdy staje się to niezbędne w zapobieżeniu przez dotkniętego schorzeniem psychicznym, uzależnieniem umysłowym, uzależnieniem od alkoholu lub innego środka odurzającego, a także zaburzeniem preferencji seksualnej sprawcy przed popełnieniem czynu zabronionego 
 
          Ustawą nowelizującą z dnia 27 lipca 2005 roku, uzupełnioną ustawą o uzupełnieniu i zmianie przepisów k. k. z 5 listopada 2009 roku, został wprowadzony przepis art. 95a określający nowy, nieznany dotąd polskiemu prawu karnemu środek zabezpieczenia stosowany wobec sprawców przestępstwa seksualnego po odbyciu przez skazanego orzeczonej kary pozbawienia wolności.
 
           Przepis art. 95a § 1 k.k. po zmianie z 5 listopada 2009 r., stanowi, „Skazując sprawcę na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania za przestępstwo skierowane przeciwko wolności seksualnej, popełnione w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych, sąd może orzec umieszczenie sprawcy, po odbyciu tej kary, w zakładzie zamkniętym albo skierowanie go na leczenie ambulatoryjne, w celu przeprowadzenia terapii farmakologicznej lub psychoterapii, zmierzających do zapobieżenia ponownemu popełnieniu takiego przestępstwa, w tym w szczególności poprzez obniżenie zaburzonego popędu seksualnego sprawcy. Terapii farmakologicznej nie stosuje się, jeżeli jej przeprowadzenie spowodowałoby niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia skazanego”.     
 
          Ponadto w oparciu o § 1a cytowanego artykułu „Sąd orzeka umieszczenie sprawcy, o którym mowa w § 1, skazanego za przestępstwo określone w art. 197 § 3 pkt 2 lub 3 / wobec małoletniego poniżej lat 15, wobec wstępnego, przysposobionego, przysposabiającego, brata, lub siostry / w zakładzie zamkniętym albo skierowanie go na leczenie ambulatoryjne.
    
         W oparciu o § 2 „W okresie do 6 miesięcy przed przewidywanym warunkowym zwolnieniem lub przed wykonaniem kary sąd ustala: 
1 ) potrzebę i sposób wykonywania orzeczonego środka, o którym mowa w § 1,  
2 ) sposób wykonywania orzeczonego środka, o którym mowa w § 1a, 
Według § 2 a „Sąd może zarządzić zmianę sposobu wykonywania środka zabezpieczającego określonego w § 1 lub 1a, Z kolei w myśl § 2 b „ Sąd zarządza umieszczenie w zakładzie zamkniętym, jeżeli sprawca uchyla się od leczenia ambulatoryjnego określonego w § 1 lub 1a, Zgodnie z § 3 „ Przepisy art. 94 § 2 i 3 stosuje się odpowiednio”.

         W krótkim objaśnieniu wprowadzonego do kodeksu karnego zmian art. 95 a k. k. należy podkreślić:   
 
Po pierwsze – przesłankami zastosowania art. 95 a § 1 k.k. są: popełnienie przestępstwa przeciwko wolności seksualnej z wyłączeniem przestępstw przeciwko obyczajowości określonych w art. 41 § 1a, 
Po drugie – stwierdzenie przez sąd, że przestępstwo to pozostaje w związku z zaburzeniami preferencji seksualnej,  
Po trzecie – skazanie sprawcy na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia / niezależnie od jej wysokości / jej wykonania.  
 
          Omawiana nowelizacja k.k. z 5 listopada 2005 roku, wniosła wiele dość istotnych zmian, określających poszczególne czynności, dopracowano i uszczegółowiono pojęcie i proces terapii, wprowadzono obostrzenia jej stosowania w sytuacji zagrażającej życiu czy zdrowiu skazanego. Wprowadzono na podstawie § 1a obligatoryjność orzekania, co do przestępstw z art. 197 k. k. § 3 pkt 2 i 3.
 
          Istotną nowością idącą wraz z duchem czasu, wydaję się przedstawiany środek zabezpieczający, jako środek stosowny po odbyciu przez skazanego kary pozbawienia wolności ewentualnie przed przewidywanym jego warunkowym zwolnieniem z art. 95 a § 2. Polegający na możliwości umieszczenia osoby w stosunku do której, został orzeczony środek zabezpieczający w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym i to o wzmocnionym zabezpieczeniu ( art. 200 § 3 k. k. w.).  Na podstawie zawartego w art. 95 a § 3 odesłania do odpowiedniego stosowania art. 95 § 2 i 3, że umieszczenie sprawcy z zaburzeniami preferencji seksualnych jest bezterminowe, czyli może stanowić trwałą izolację, aczkolwiek z wyjątkiem, że sąd nie dokona zmiany wykonania zastosowanego środka na mniej dolegliwy dla sprawcy i nie skieruje go na leczenie ambulatoryjne, czyli nie izolacyjne.    
 
          Co do pierwszego z rozwiązań o charakterze izolacyjnym pojawiło się wiele głosów przeciwnych jego stosowaniu, a to bynajmniej z powodu, iż zastosowanie tak daleko idącego w skutkach dla skazanego środka, pełnej izolacji o podwyższonym rygorze ma być stosowane wobec osoby o pełnej zdolności, w stosunku, do której nie została stwierdzona choroba psychiczna, a jedynie zaburzenie preferencji seksualnej. Gdzie, w tej sytuacji, winno się jednoznacznie ustalić, dokładnie sprecyzować, jak dotąd otwartą kwestię zaburzenia preferencji seksualnej, co nie dokonają tego wydaję się sami prawnicy. Pewnym wyjściem z sytuacji są przepisy art. 95 a § 2 pkt 1 i 2 , § 2 a, wprowadzone nowelą z 2009 roku.
 
          Przyjmując charakter gwarancyjny wymagają w okresie 6 miesięcy przed warunkowym zwolnieniem skazanego lub przed wykonaniem przez niego kary, podjęcie przez sąd decyzji czy zachodzi wobec skazanego potrzeba wykonania środka zabezpieczającego w postaci izolacji ( art. 95 a § 1 ) czy może skierowanie na leczenie ambulatoryjne.
 
           Z wyjątkiem tzw. sztywności stosowania w warunkach orzeczenia na podstawie § 1a w zw. z art. 197 § 3 pkt. 2 lub 3 gdzie sąd wówczas decyduje jedynie o sposobie wykonania orzeczonego środka, nie stanowiąc o jego celowości.
        
          Z kolei na wariantowość stosowania właściwego środka zabezpieczenia, pozwala sądowi przepis art. 95 a § 2 a, w ramach, którego sąd może zmienić sposób wykonywania środka zabezpieczającego tj. zamiast umieszczenia w zamkniętym zakładzie skierować sprawcę na leczenie ambulatoryjne. A w przypadku, gdy sprawca przestępstwa, o którym mowa w art. 95 a § 1 lub 1a uchyla się od orzeczonego sądowo środka zabezpieczenia, leczenia we właściwym zakładzie ambulatoryjnym, sąd zarządza bardziej dolegliwy dla sprawcy środek, w postaci umieszczenia sprawcy w odpowiednim zakładzie zamkniętym.         
 
           Otwartą kwestią pozostaje znalezienie właściwego zakładu ambulatoryjnego jak również odpowiedniego zakłada zamkniętego, nie koniecznie z zaburzeniami o podłożu psychicznym. Pomimo mogących pojawić się wielu trudności w zastosowaniu obydwu z omawianych powyżej środków w porównaniu do poprzednich regulacji polskiego prawa karnego wprowadzone do ustawy ostatnie zmiany pozwalają zmierzyć się z dość istotnym problemem natury społecznej, której to społeczności, chociażby w myśl Konstytucji RP, należy się nie tylko ochrona, a skuteczna ochrona przed szczególnie niepoprawnymi w zachowaniu współobywatelami. Nader grożnymi przestępcami. Co, do których, wszelkie podejmowane w okresie osadzenia środki terapii, czy resocjalizacji, nie przyniosły pozytywnych efektów. Niemniej jednak należy z przykrością stwierdzić, że omawiane powyżej regulacje, sposoby przeciwdziałania w tego typu sytuacjach nie mogą znaleźć zastosowania do przypadków skazania pod rządami i w czasie nie obowiązywania tychże przepisów. W stosunku do szczególnie niebezpiecznych przestępców skazanych w latach 80 poprzedniego stulecia, którym na skutek moratorium, a także amnestii złagodzono karę do 25 lat pozbawienia wolności. W związku z czym powstaje pytanie, co można zrobić w tym wypadku, na gruncie obowiązującego prawa karnego. 
 
          Jak to dość często w tak drażliwych społecznie sprawach bywa, pojawia szereg różnorakich pomysłów uporania się z mającymi opuszczać w najbliższej przyszłości przestępcami po odbyciu kary 25 lat pozbawienia wolności. Poza skrajnymi i niemożliwymi do zastosowania pomysłami szeroko pojętej społeczności, coraz częściej zajmują głos w tej sprawie znawcy tematu w tym również byli jak i obecny, ministrowie sprawiedliwości.     
 
           Główny kierunek zmian obecnego ministra sprawiedliwości zmierza do możliwość umieszczenia w zamkniętym zakładzie po odbyciu kary, a także publikacja wizerunków niebezpiecznych przestępców wychodzących na wolność.   
 
          W Kodeksie karnym ma się znaleźć nowy typ przestępstw – o sytuację doprowadzenia dzieci do udziału w czynnościach seksualnych, które mają być oglądane przez inne osoby. Karani mają być nie tylko ci, którzy zmuszają dzieci do takich czynności, ale też oglądający oraz czerpiący z tego zyski. Postuluje się również podniesienie z 15 do 18 lat granicy wieku, do której małoletni są chronieni przed przestępstwami pornografii dziecięcej a także ma zostać rozszerzony katalog przestępstw popełnionych na tle seksualnym objętych ściganiem z urzędu – bez wniosku, pokrzywdzonego lub jego opiekuna. Także przesłuchania takich dzieci – ofiar przestępstw mają być jak najrzadsze.                         
                                                                                                                                   
          Z kolei były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski żle ocenia przeprowadzoną zmianę kary śmierci na karę 25 lat pozbawienia wolności, zanim nie wprowadzono w Kodeksie karnym kary dożywotniego pozbawienia wolności.
 
        Nietrafność powyższych zmian przypisuje naiwności w ówczesnym przekonaniu, że sama zmiana ustrojowa spowoduje, że przestępcy sami z siebie staną się lepsi. Sugerując, iż na dzień dzisiejszy po odbyciu kary można orzec dla takich osób terapię, nawet przymusową w zakładzie zamkniętym.    
 
          Kolejny były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski uważa, że sprawa jest bardzo poważna i obawy są uzasadnione. Jego zdaniem zadania resocjalizacyjne wobec sprawców przestępstw o podłożu seksualnym odnoszą skutek tylko wtedy, gdy terapia jest kontynuowana. Wybitny kryminolog – prawnik, prof. Bruno Hołyst jest zdania, że ludzie ci po wyjściu z więzień winni zostać objęci dozorem elektronicznym. Dydaktyk prof. Marian Filar twierdzi, że przed resortem sprawiedliwości stoi trudne zadanie pogodzenia proponowanych przepisów z kodeksową zasadą, „że nową ustawę można stosować tylko wówczas, gdy jest to korzystniejsze dla sprawcy”.          
 
          Pojawiają się również pomysły umieszczania zdjęć zabójców, gwałcicieli czy pedofilów w Internecie. Zamieszczenia wyroków, danych osobowych i zdjęć skazanych, wobec których orzeczono karę dodatkową w postaci podania wyroku do wiadomości publicznej.                                                                    
          W sprawie, nie pozostają obojętni psychiatrzy i psychologowie, wskazując na kontrowersyjność pomysłu przymusowego poddania leczenia psychiatrycznemu sprawcy w systemie izolacyjnym podnosząc, iż w myśl polskiego prawa, tylko chorzy psychicznie, a nie osoby z zaburzeniami osobowości mogą być takim środkom poddawani.    
 
          Dość liczna grupa zajmując głos w sprawie upatruje, jako jedynie skuteczne w obecnej chwili rozwiązanie, w warunkowym zwolnieniu. Według tej grupy skazany niech wyjdzie nawet tydzień przed końcem orzeczonej kary. Wtedy sąd ma możliwość ustanowienia kuratora. Co w przypadku skazanych na karę dożywocia lub karę 25 lat pozbawienie wolności okres próby wynosi 10 lat. Nie należą do wyjątków również tacy, którzy proponują zaczerpnięcia gotowych wzorców obowiązujących w innych państwach. Chociażby przykład z Norwegi gdzie Anders Breivik mimo, że został skazany tylko na 21 lat pozbawienia wolności, na wolność nigdy nie wyjdzie. Ponieważ po odbyciu pełnej kary zbierze się specjalna komisja penitencjarna, która ma dokonać oceny czy wypuszczenie na wolność takiej osoby jest bezpiecznym.      
                                                      
            W Polskiej niedalekiej przeszłości, funkcjonowały tak zwane Op- sy. czyli ośrodki izolacyjne po odbyciu kary do których niektórzy proponują powrócić.    
                                                                       
            Niektórzy, sposób ochrony, upatrują w zaangażowaniu służb specjalnych nie tylko policji, organizacji i instytucji uzupełniających. Co z ostrożności nie jest rozwiązaniem z pozoru chybionym, biorąc pod uwagę wyrażny brak zdecydowanej i jednolitej możliwości ochrony w obszarze prawa karnego.    
            Zdaniem autora mając na względzie powagę sytuacji, społeczne oczekiwania jak i różnorodność proponowanych przez znawców tematu rozwiązań, nie należy pomijać tak ważnej kwestii, być może w tym przypadku kluczowej, jaką niewątpliwie jest tzw. czynnik społeczny, realizowany między innymi poprzez wzmożenie społecznej czujności aktywności obywatelskiej, wspieranej odpowiednimi służbami publicznymi.     
 
      Nie często o dojściu do popełnienia przestępstwa decyduje ludzka bierność przejawiająca się w braku reakcji i stanowczości, i to szczególnie, w dość wyraźnych i niejednoznacznych, irracjonalnych zachowaniach przyszłych przestępców.                                                                                                                                               
            Jak dotąd nie udało się definitywnie znaleźć nawet naukowcom jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje i z czego to wynika, co niewątpliwie może być tematem niejednej pracy naukowej.      
 
 
Członek S D P                                                                                     Michał Boczek
Doktorant z prawa S W P S
 
 

Autor: Michał Boczek