Reforma usług prawniczych - dla prawników czy klienta?
Przy okazji dyskusji nad zmianami zasad świadczenia usług prawniczych w Polsce (w szczególności odnośnie połączenia korporacji prawniczych), rozgorzał publiczny spór, który skłania do refleksji: A gdzie w tym wszystkim jest zwykły obywatel - klient?
Najwyższy czas zadać pytanie: Dlaczego ja, wolny obywatel demokratycznego kraju, nie mogę, na własny koszt i własną odpowiedzialność, skorzystać z usług dowolnie wybranego przeze mnie prawnika? Dlaczego wybór prawnika narzuca mi państwo? Dlaczego, choćbym chciał, nie mogę swoim pełnomocnikiem procesowym ustanowić kogokolwiek (nawet nieprawnika)? Dlaczego tylko i wyłącznie ustanawiając swoim pełnomocnikiem prawnika z korporacji przysługuje mi zwrot kosztów procesu od drugiej strony (...choćbym nawet bardzo chciał "ulżyć" mojemu przeciwnikowi, biorąc tańszego pełnomocnika - nie mogę, bo nie zobaczę nawet jednej złotówki tytułem zwrotu kosztów takiego tańszego pełnomocnika)?
Uprzedzając odpowiedzi na powyższe pytania - pragnę zauważyć, że ani ja, ani inni dorośli i posiadający pełnię praw publicznych obywatele nie są upośledzeni i także bez pomocy państwa będą potrafili sami ustanowić swoimi pełnomocnikami procesowymi odpowiednie osoby. Dokładnie tak samo jak dokonujemy każdego dnia tysięcy wolnych wyborów: wybierając opiekunkę dla dziecka (taką która go nie skrzywdzi), inwestując w odpowiedzi fundusz (taki który przyniesie zysk) czy kupując samochód (taki w którym będziemy bezpieczni). Dlaczego więc, ryzykując moje własne dobro o które toczy się spór sądowy (pieniądze, majątek, dobre imię czy wolność) nie możemy, za własne pieniądze, swobodnie wybrać sobie pełnomocnika takiego jaki nam najbardziej odpowiada (w granicach naszych możliwości finansowych)?
A nawet jeśli państwo tak bardzo troszczy się o nas ("imbecyli"), to dlaczego ochrona ta obejmuje tylko salę sądową? Dlaczego państwo nie chroni mnie także przed pójściem do kasyna, i przegraniem całości, co dopiero ochronionego majątku? Dlaczego taką wielką troską państwo otacza swoich obywateli jedynie na sali sądowej (odbierając im, oczywiście dla ich dobra, prawo ustanowienia pełnomocnikiem dowolnie wybranej osoby), a poza salą sądową, traktują już ich jak wolnych, dorosłych i posiadających pełnię praw publicznych ludzi którzy mogą ze swoim majątkiem, dobrym imieniem czy wolnością zrobić co tylko chcą? Kto i jaki ma interes w ograniczeniach wolności obywatelskiej obejmujących wyłącznie salę sądową?
Odpowiedzi na pytania o rolę ograniczania mojej wolności w wyborze prawnika na własny koszt i odpowiedzialność są różne:
- To element demokracji... nic bardziej mylnego! Nie sięgając nazbyt daleko: czy w krajach skandynawskich, jest „gorsza” demokracja niż w naszym kraju ? A tam właśnie, w niedalekiej Skandynawii, usługi prawnicze, w tym zastępstwo procesowe, może być świadczone przez każdego obywatela (nawet bez wykształcenia prawniczego - i takie osoby również zakładają kancelarie prawnicze). Te państwa w żaden sposób nie ingerują w wolny (dokonywany na własny koszt i odpowiedzialność) wybór prawnika przez swoich wolnych obywateli. Monopolem i przymusem objęte są wyłącznie sprawy finansowe z budżetu: sprawy „z urzędu” oraz w ramach nieodpłatnej pomocy prawnej. Proste i jasne zasady, a do tego stosowane przez kraje o znacznie bogatszych tradycjach demokratycznych niż Polska, bez żadnego uszczerbku dla wymiaru sprawiedliwości w tych krajach.
- Dbałość o etykę i przestrzeganie tajemnicy zawodowej... bzdura! Etyka i umiejętność zachowania tajemnicy to nie kwestia ustaw, kodeksów etycznych i sądów dyscyplinarnych, ale wewnętrznych przekonań każdego człowieka, pracującego w każdym zawodzie (od sekretarki, która nieraz wie o „ciemnej” stronie firmy więcej niż jej radca prawny a mimo to nie obejmuje jej „tajemnica zawodowa”, po prezesa zarządu). Kodeksy etyczne nie mają kompletnie żadnego wpływu na to, czy ktoś nie będzie wciągał nosem „sproszkowanych lekarstw” w damskiej sukience, a nastąpienie pozwoli się szantażować opublikowaniem w tabloidach kompromitujących zdjęć.
- Dbałość o poziom merytoryczny... kolejny mit! Pomimo ustawowego obowiązku, doszkalający się monopolista to prawdziwa rzadkość. Państwo zostało zmuszone do wprowadzenia tzw. „punktów edukacyjnych”, które mają zmusić do samokształcenia pod rygorem odpowiedzialności dyscyplinarnej.
- To podstawa wolności i niezależności osób świadczących usługi prawnicze... kolejny pusty frazes! O jaką wolność i niezależność chodzi? Usługa prawnicza (w tym zastępstwo procesowe), wbrew temu co się powtarza, nie jest w żaden sposób "usługą wyjątkowa" i niewiele różni się od tysięcy innych usług z których korzystamy codziennie na wolnym rynku (usługa opieki nad dzieckiem, porada psychoterapeuty czy naprawa samochodu). W usługach tych istnieje prosty stosunek zależności usługodawcy od klienta który płaci, oraz zależności klienta od usługodawcy który może nie podjąć się realizacji zadania. Innego stosunku zależności lub ewentualnego ograniczenia wolności nie ma. Tymczasem państwo, w ramach rzekomej troski o wolność i niezależność (nie precyzując od kogo) doprowadza do „uzależnienia” prawników od korporacji, które dysponując sądem dyscyplinarnym i katalogiem kar, z wykluczeniem z zawodu włącznie, posiadają realną władzę nad nimi. I władzę tę wykorzystują - w szczególności przez ustanawianie ograniczeń w konkurencji (np. przez zakaz reklamy czy zakaz zawierania umów wyłącznie w oparciu o prowizję od wygranej tzw. „success fee” - co uzasadnia się „zasadami etyki” i grozi pozbawieniem prawa wykonywania zawodu). Oczywiście, nie można mieć nic przeciwko istnieniu Adwokatury jako wolnego i niezależnego samorządu (bez znaczenia czy opartego na merytorycznej wiedzy swoich członków, czy powiązaniach rodzinno-towarzyskich), jednak niezrozumiałym jest przyznanie takiemu samorządowi monopolu na usługi prawnicze świadczone na koszt i odpowiedzialność wolnych obywateli.
- To podstawa zaufania wymaganego od przedstawicieli „zawodów zaufania publicznego”... niedorzeczność! Jakiż to element „zaufania publicznego” posiada umowa o świadczenie usługi prawniczej (np. zastępstwa procesowego) zawarta pomiędzy klientem oraz usługodawcą? Co sprawa, iż takiego elementu nie posiada umowa zawarta pomiędzy klientem i opiekunką do dziecka czy mechanikiem samochodowym? Każda dwustronna umowa zawiera wyłącznie element „zaufania prywatnego” (zaufania konkretnego klienta do samodzielnie wybranego usługodawcy). Z elementem „zaufania publicznego” mamy doczynienia wyłącznie w zakresie usług świadczonych „z urzędu” (na koszt państwa, ale na rzecz obywatela, niejednokrotnie przeciwko Państwu – gdzie obywatel, nie płacąc swojemu pełnomocnikowi i nie ingerując w jego wybór, wyłącznie na „zaufaniu publicznym” może opierać swoje do niego prywatne zaufanie). I tylko w tym zakresie zastosowanie może mieć art. 17 Konstytucji RP – który moim zdaniem, nie daje nikomu żadnego prawa do monopolizowania rynku usług prawniczych świadczonych na koszt i rzecz wolnych obywateli.
- To podstawa sprawnego działania wymiaru sprawiedliwości... to jakaś pomyłka ! Podstawą sprawnego działania wymiaru sprawiedliwości jest jego odpowiednia organizacja (za co odpowiada Minister Sprawiedliwości), odpowiednie finansowanie (za co odpowiada Minister Finansów) i odpowiednio ukształtowana procedura (za co odpowiada parlament). Niedopuszczalnym w demokratycznym państwie jest obarczanie odpowiedzialnością za sprawne działanie wymiaru sprawiedliwości stron procesów sądowych i ich pełnomocników! Jeśli dziś za "przeciąganie" procesów będziemy winić pełnomocników (ograniczając ich krąg) to jutro może się okazać, że winne są same strony procesów (...i należy ograniczyć niektórym prawo do sądu nazywając ich "pieniaczami" - które to prawo do sądu, nawet dla "pieniaczy", jest elementarnym prawem demokracji). W tym miejscu należy się odnieść do postulatu zrównania wymogów proceduralnych dla wszystkich stron (niezależnie czy występują same, czy są reprezentowane przez pełnomocnika z korporacji czy z poza korporacji). Tak, procedura powinna być jednolita dla wszystkich. Jak bardzo rygorystyczna – to już zależy od polityków zasiadających w parlamencie, odpowiedzialnych przed nami wyborcami. Na marginesie, warto odnotować, iż obecnie widać wyraźną tendencję do „zdejmowania” nałożonych swego czasu na pełnomocników rygorów procesowych (...czyżby im nie podołali?).
- Rzecznicy patentowi, architekci, doradcy podatkowi itd. w naszym kraju też mają swoje korporacje, które również monopolizują rynki usług świadczonych na koszt i odpowiedzialność wolnych obywateli... to nie jest żaden argument! Nie rozwodząc się długo nad tym nonsensem wystarczy napisać, że istnienia jednej patologii nie można uzasadniać istnieniem innych patologii! Niemniej warto dodać, iż w Trybunale Konstytucyjnym znajduje się już stosowny wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczący, naszego specyficznego pojęcia „korporacjonizmu” odnoszący się do wymienionych zawodów.
Oczywiście, państwo "pomaga" nam klientom ("imbecylom"), wybrać prawnika, ale koszt ponosi obywatel. Dzięki monopolowi wybrańców pobiera się od nas - klientów, całkiem pokaźny "haracz monopolistyczny". Według niezależnych badań ekonomicznych, ceny usług prawniczych członków korporacji, są zawyżone od 2 do 6 razy w stosunku do cen wolnorynkowych, co oznacza, że od 50% do ponad 80% ceny usługi prawniczej to „haracz monopolistyczny” (źródło: badania organizacji ekonomicznej RIAD, za posłem Mikołajem Derą, wypowiedź na forum sejmu z dnia 8.01.2010 r.). Doszło do tego, iż przygotowanie uproszczonego pozwu z faktury na kila tysięcy złotych na formularzu (co jak wynika z opublikowanych ostatnio danych e-sądu, w ponad 90% przypadkach, jest jedyną czynnością pełnomocnika i definitywnie kończy sprawę, ponieważ dochodzi do uprawomocnienia się nakazu zapłaty) kosztuje aż 1.200 zł, natomiast wypełnienie podobnego (a nawet bardziej skomplikowanego) rocznego formularza PIT z kwotami rzędu kilkadziesiąt tysięcy złotych, kosztuje na wolnym rynku około... 50 zł.
Dlatego... zamiast dywagować ilu członków korporacji będzie w 2015 roku: 30.000, 40.000 a może 50.000 (co przy przyroście spraw sądowych na poziomie około 1.000.000 rocznie jest ilością śmieszną)... zamiast dywagować na którym miejscu w europie jesteśmy pod względem dostępności usług prawniczych (w drugiej, trzeciej a może czwartej dziesiątce krajów)... zamiast rozważać czy cena usługi prawniczej na poziomie 300 zł za godzinę daje szanse na utrzymanie kancelarii... zamiast dywagować której korporacji opłaca się połączenie a której nie... zamiast dywagować czy adwokaci powinni mieć przywileje emerytalne równe sędziowskim (tzw. stan spoczynku)... my, klienci pytajmy - jakim prawem państwo ogranicza nasz wolny wybór prawnika, jednocześnie zmuszając nas do płacenia nierynkowych (zawyżonych) cen zawierających "haracz monopolistyczny"? W czym rynek usług prawniczych świadczonych obywatelom, jest tak bardzo wyjątkowy, że nie może być całkowicie wolny, jak tysiące innych rynków (piekarzy, murarzy, opiekunek do dzieci, psychoterapeutów, mechaników samochodowych etc.)?
My, klienci, powiedzmy wreszcie po 20 latach od uzyskania przez nasz kraj wolności: tam gdzie chodzi o wybór dokonywany na nasz koszt i odpowiedzialność - dość przymusu!
Autor: Janusz Jakubiec
Dane kontaktowe
Biuro TYMCZASOWE
ul. Zofii Nałkowskiej 10
40-425 Katowice
biuro@doradcyprawni.org
NIP 5252382268
REGON 140704215
KRS 0000262726
PKO S.A. 27 1240 1037 1111 0010 1876 5880
Rzecznik Prasowy
Wojciech Gajos
e-mail: w.gajos@doradcyprawni.org
kom. +48 504 263 959






wstecz
do góry